Pisałam tą głupote dwa dni. xD Sorki że długie,ale o bliźniakach Asakura! ^^ Plus...bonusik;D czytajcie do końca.
Poranek w Izumo nie był taki wspaniały, jak wyobrażali go sobie bracia Asakura. Anna już dawno wybyła z domu i wyglądało na to, że na pewno nie wróci na kolacje. Ojciec braci - Mikihisa, razem z całą rodziną wyjechali na krótki urlop zostawiając Hao i Yoh samych w ogromnej posiadłości Asakurów.
***
- Kochanie, może jednak źle postąpiliśmy nie biorąc dzieci ze sobą? - spytała Keiko spoglądając na męża z wielkim niepokojem. - A co jeśli im nie wystarczy jedzenia?
- Nagotowałaś tyle, że spokojnie wystarczy im na rok... - pomyślał. - Keiko, posłuchaj mnie uważnie. - Wstał i usiadł obok kobiety spoglądając jej w oczy. - Nigdy, przenigdy nie popełnię tego samego błędu po raz kolejny! Przecież sama dobrze wiesz, jak wyglądają nasze wspólne wycieczki. Pamiętasz jak Yoh znalazł na plaży ogromnego kraba i położył go na brzuchu tego tłustego faceta? Człowiek chciał nas zaskarżyć...
- Kochanie, to nie był gruby facet tylko Goldva. - szamanka zaśmiała się.
-A pamiętasz jak Hao chciał sobie kupić lody? Kichnął tak, że spalił całe stoisko ze słodyczami.
- On ma alergie na algi złotko! - broniła synka mama.
- Na algi...NA ALGI! To po cholere, za przeproszeniem kupił dwie gałki lodów o smaku alg?! Nie rozumiesz? Ci dwaj to w połaczeniu małe maszynki do robienia totalnej masakry. Wytrzymają tydzień sami, są prawie dorośli! A pamiętasz to o kocie? - zaczął mężczyzna.
- Nie ! Nie chcę do tego wracać! - Keiko schowała twarz w dłoniach. Dobrze pamiętała..."akcje uwolnij Puszka". Gdy byli na wakacjach w górach, Yoh przyniósł do domu martwego kota. Kiedy zorientował sie, że jego "Puszek" już nie żyje, wpadł w ogromną histerie budząc brata. Wściekły Hao spalił kota na proch. Pozostałości po zwierzątku są teraz trzymane w ich posiadłości. Keiko próbowała to wyrzucić, bezskutecznie. Yoh nie chce sie z nim rozstać.
- Miałaś to przed oczami, prawda?
- Uhh..tak. - Przeszły ją ciarki.
- Nie martw się tak, oni sobie poradzą. Cieszmy się śniegiem, pięknym domkiem w górach i sobą... - Mikihisa wziął ukochana na kolana i oboje siedzieli teraz grzejąc się przy kominku.
- Po prostu uwielbiam zimę, kochanie.
- A ja uwielbiam ciebie - powiedział po czym delikatnie pocałował ją w policzek.
***
- Ałłaa, nie ciągnij tak mocno! - wrzasnął Hao gdy Yoh rozczesywał mu włosy i wyjmował landrynke, która w niewiadomy sposób sie w nie wplątała.
- Spokojnie już kończe. - Zaplótł bratu warkocz i związał gumką. Oboje siedzieli przed wielkim telewizorem w salonie i grali na konsoli. Deszcz lał od samego rana i nie zamierzał przestawać ani na minutę, co nie dawało Asakurom nadziei na wyjście z domu.
- Ale nuda...zmasakrowałem twojego wojownika już czternaście razy a ty mojego jeszcze ani razu. Wciśnij X X X Y + strzałka w górę. To dobre kombo - powiedział Hao. - Wstydze sie za ciebie, nie umiesz grać!
- Chcesz sie bić?! - Yoh chwycił kontroler i zaczął uderzać nim w brata. Oboje wylądowali na podłodze.
- Nie, Yoh. Nie bijmy sie bo rozniesiemy dom jak ostatnio. Przypomnij sobie pamiętną noc z Silvą.
Yoh przełknął ślinę, nie miał ochoty wracać myślami do tego dnia, w którym Anna dała im okropną kare za bójke.
Długowłosy szaman poszedł do kuchni napić się soku pomarańczowego. Yoh grzebał w szafce ze słodyczami Anny.
- Nie ma nic słodkiego? - spytał.
- Widzisz, że nie. Anna najwidoczniej wszystko zjadła.
- Gdzie ona to magazynuje?! - wkurzył się szaman. - A tak bardzo miałem ochote na coś z czekoladą. - Mam pomysł! Upieczmy ciasto! Czekoladowe z mandarynkami!
Hao westchnął. - W normalnych warunkach nie zgodziłbym się, gdyż gotowanie z tobą NA PEWNO skończy się źle, ale biorąc pod uwagę to, że na dworze leje i nie ma nic do roboty...to czemu nie? - powiedział i delikatnie uśmiechnął się do brata.
Haoś kocham cię! - Yoh ścisnął go trochę podduszając. Szczęśliwy, że nie będzie musiał piec sam pobiegł szukać przepisu.
-Hao! - krzyknął Yoh stojąc na krześle i przeglądając wyższe półki. - Nie ma żadnego przepisu! Co teraz? - powiedział wyczekująco spoglądając na brata.
- Dobra...sami wymyślimy przepis, chodz. Do każdego ciasta dodaje sie mąke. O! Tu jest! (Hao chwycił wielką paczke z napisem" Zaprawa murarska" ) Wygląda jak mąka, wsypujemy.
- O, znalazłem jajka! - Yoh użył kontroli ducha i porozbijał je w powietrzu trafiając dwoma prosto w twarz drugiego szamana. Ledwo powstrzymali się od bójki.
Hao otrzepał się z resztek skorupek. - Inaczej sie nie dało?
- Amidamaru stwierdził, że tak będzie prościej....
- Porada dla ciebie braciszku, nie słuchaj swojego ducha. Albo...wcale nie myśl. To definitywnie szkodzi twojemu umysłowi. Dobra,gotujemy dalej. Chciałeś czekoladowe... w szafce na dole powinna być tabliczka.
Yoh poszedł jej szukać. Wrócił z czekoladą i wkruszył ją do ciasta.
- Mało tego będzie, dla tego wziąłem jeszcze kukurydze - powiedział.
- Dobra, wrzucaj ją, będzie sekretnym składnikiem. Jeszcze oliwki, papryka...mmm lubie ostrą pikantną papryke, kakao, mleko, olej, pietruszka... Yoh! Krój ją szybciej!
-Robie co moge! Miecz mi sie chyba stępił. Wrzuciłem jeszcze troche orygano, może być?
- Tak, chyba będzie dobrze. Ja pokroje ser. Ryuu kiedyś robił sernik dla Anny, widziałem jak na wierzch go kładła - powiedział Hao.
- Eeee... jesteś pewny, że to był parmezan?
- Tak, dorzuć jeszcze troche proszku do pieczenia....o kurde, Yoh, nie ma proszku! Weź sie przeleć do sklepu.
- Na mózg mi jeszcze nie padło żeby iść w taką pogode.
-IDZ!!! - Hao przyzwał ducha ognia. Yoh stwierdził, że nie będzie sie kłócił. Nie wygra. Poszedł ubierać kurtke i buty. Gdy już był przy wyjściu z domu wpadł na genialny pomysł. Pobiegł do swojego pokoju i wyjął proch z urny"Puszka".
- Hao! Znalazłem proszek! Nie musze iść do sklepu.
- Świetnie - powiedział starszy brat. - Wrzucaj, pomieszam i do pieca.
Hao zamieszał ostatni raz ciasto. Włożył do piekarnika i dmuchnął żeby go rozpalić.
Zostało tylko czekać...
***
- Ile to sie już piecze?
-Dwie godziny. Pójde już je wyjąć - odpowiedział znudzony Hao.
- Ej braciszku patrz! Słońce wyszło! Chodzmy na góre Funbari powalczyć i spowodować jakiś wielki wybuch!
- A co mi szkodzi, dobra! - Hao wyjął ciasto, odstawił na stół do wystygnięcia i pobiegł za bratem. Nawalali się do późnego wieczora i nawet nie zauważyli powrotu Anny.
Dziewczyna weszła do kuchni zdziwiona. Nie było tak źle, jak myślała. Cały dom stał i miał się nawet dobrze.
- Ooo...ciasto! - powiedziała do siebie i uśmiechnęła sie. - Pewnie upiekli dla mnie, kochani chłopcy.
Wzięła widelczyk i ukroiła sobie kawałek. Usiadła, zrobiła sobie herbatę. Wzieła jeden, malutki kęs.
-Hao!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Yoh!!!!!!!!!!!!! Do mnie!
***
-Słyszysz to? Chyba Anna?
- Yoh...ona jest zła. Bardzo zła.
-Wyprowadzamy sie.
- A co jeśli spróbowała ciasta?!- chwycił Yoh za koszule i zaczął nim potrząsać.
- Wyprowadzamy sie!
- JA NIE CHCE ZNOWU SPĘDZIĆ NOCY NA DWORZE Z SILVĄ!!!
Hao otrzepał się z resztek skorupek. - Inaczej sie nie dało?
- Amidamaru stwierdził, że tak będzie prościej....
- Porada dla ciebie braciszku, nie słuchaj swojego ducha. Albo...wcale nie myśl. To definitywnie szkodzi twojemu umysłowi. Dobra,gotujemy dalej. Chciałeś czekoladowe... w szafce na dole powinna być tabliczka.
Yoh poszedł jej szukać. Wrócił z czekoladą i wkruszył ją do ciasta.
- Mało tego będzie, dla tego wziąłem jeszcze kukurydze - powiedział.
- Dobra, wrzucaj ją, będzie sekretnym składnikiem. Jeszcze oliwki, papryka...mmm lubie ostrą pikantną papryke, kakao, mleko, olej, pietruszka... Yoh! Krój ją szybciej!
-Robie co moge! Miecz mi sie chyba stępił. Wrzuciłem jeszcze troche orygano, może być?
- Tak, chyba będzie dobrze. Ja pokroje ser. Ryuu kiedyś robił sernik dla Anny, widziałem jak na wierzch go kładła - powiedział Hao.
- Eeee... jesteś pewny, że to był parmezan?
- Tak, dorzuć jeszcze troche proszku do pieczenia....o kurde, Yoh, nie ma proszku! Weź sie przeleć do sklepu.
- Na mózg mi jeszcze nie padło żeby iść w taką pogode.
-IDZ!!! - Hao przyzwał ducha ognia. Yoh stwierdził, że nie będzie sie kłócił. Nie wygra. Poszedł ubierać kurtke i buty. Gdy już był przy wyjściu z domu wpadł na genialny pomysł. Pobiegł do swojego pokoju i wyjął proch z urny"Puszka".
- Hao! Znalazłem proszek! Nie musze iść do sklepu.
- Świetnie - powiedział starszy brat. - Wrzucaj, pomieszam i do pieca.
Hao zamieszał ostatni raz ciasto. Włożył do piekarnika i dmuchnął żeby go rozpalić.
Zostało tylko czekać...
***
- Ile to sie już piecze?
-Dwie godziny. Pójde już je wyjąć - odpowiedział znudzony Hao.
- Ej braciszku patrz! Słońce wyszło! Chodzmy na góre Funbari powalczyć i spowodować jakiś wielki wybuch!
- A co mi szkodzi, dobra! - Hao wyjął ciasto, odstawił na stół do wystygnięcia i pobiegł za bratem. Nawalali się do późnego wieczora i nawet nie zauważyli powrotu Anny.
Dziewczyna weszła do kuchni zdziwiona. Nie było tak źle, jak myślała. Cały dom stał i miał się nawet dobrze.
- Ooo...ciasto! - powiedziała do siebie i uśmiechnęła sie. - Pewnie upiekli dla mnie, kochani chłopcy.
Wzięła widelczyk i ukroiła sobie kawałek. Usiadła, zrobiła sobie herbatę. Wzieła jeden, malutki kęs.
-Hao!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Yoh!!!!!!!!!!!!! Do mnie!
***
-Słyszysz to? Chyba Anna?
- Yoh...ona jest zła. Bardzo zła.
-Wyprowadzamy sie.
- A co jeśli spróbowała ciasta?!- chwycił Yoh za koszule i zaczął nim potrząsać.
- Wyprowadzamy sie!
- JA NIE CHCE ZNOWU SPĘDZIĆ NOCY NA DWORZE Z SILVĄ!!!
Rozwalili mnie xD Zresztą zawsze rozwalają :D I wiesz? Chciałabym pojechać z nimi na wakacje ^^ Zobaczyć Hao kichającego ogniem - bezcenne *.*
OdpowiedzUsuńI jeszcze ten proszek do pieczenia... Nie no, cały przepis mnie rozwalił :D
Pozdr
upiekę takie ciasto xd
OdpowiedzUsuńCześć z tej strony Kasumi^^ Odwiedziłaś mojego bloga o wegetarianizmie, prawda? :)
OdpowiedzUsuńZaskoczył mnie Twój komentarz. Na tego bloga nie wchodziłam już jakieś kilka miesięcy. Właściwie powstał on jedynie przy okazji zadania z technologii informatycznej i zbytnio się nie starałam przy jego tworzeniu.
Cieszę się, że Ci się podoba, choć nie ma tam nic, czego byś nie znalazła w googlach.
Aż mi wstyd, już dawno powinnam go usunąć, ale jakoś nie było okazji ^^
Zapoznałam się z Twoim blogiem i mi się podoba. Twoje opowiadania mnie rozwaliły XD Zaniemówiłam XD
Hao kichający ogniem :D widok wręcz cudowny.^^
Pozdrawiam :)
Z przyjemnością będę tu wpadać^^ W najbliższym czasie dodam Cię do obserwowanych.
UsuńPozdrawiam :)
Kasumi
Bliźniacy sami w posiadłości? Czyżby demolka wisiała w powietrzu? x) I ależ zupełnie nie rozumiem tych wszystkich narzekań Mikihisy. Czyż nie ma lepszego sposobu na spędzanie czasu z rodziną jak doprowadzanie do czarnej rozpaczy firm ubezpieczeniowych? A w ogóle to z algami to nie wina Hao! Sprzedawca lodów miał go zaskoczyć, wybierając między smakiem alg, alg, alg i alg. Zaraz wszystko na biednego Haosia...
OdpowiedzUsuńNastępnym razem jak do Ciebie przyjadę, robimy ciasto bliźniaków. Koniecznie! Na pewno znajdzie się trochę zaprawy, a jak nie, to wrzucimy cokolwiek. A tajnym składnikiem może być sok bananowo-cebulowy. I masło orzechowe, na pewno nie zaszkodzi. W końcu brytfankę smaruje się masłem, żeby ciasto nie przywarło, o!
Bidulki... Noc z Silvą jest zbyt surową karą dla nich:( Mogę im to zamienić na noc ze mną, co Ty na to?:3 Możemy Ci w podzięce upiec ciasto xD
Uwielbiam tego oneshota xD Jest tak przyjemnie zryty xD