"Wsadzę ci moje wiersze"

Autorka ma również poetycką stronę. Wraz ze Spokoyoh wydała tomik wierszy pt. "Wsadzę ci moje wiersze".

"Poskromienie pleśni"

Była sobie raz Tamao.

i też Hao sobie był.
z duchem ognia codzień żył,
lecz niesmiały ciągle był.

Nagle Silva wnet wyruszył, 
by go uczyć damskich spraw.
Bo mu szkoda było Hao, 
gdy w objęcia szyby wpadł.

Dla Tamao Hao musiał
za tą szybą w zimę stać.
Choć mu zimno to duch ognia,
woli z bratem w domu spać.

Hao śledził dziś Tamao '
od poranka cały dzień.
Bo od Silvy się nauczył, 
jak natury poznać kres.

Hao chodził za Tamao, 
gdy do kuchni weszła wnet.
Otworzyła więc lodówkę
Hao zamarł, uciekł, precz!

Tak schowany za kredensem,
patrzył na Tamao znów.
Ona jadła jego jogurt,
ten z biedronki, także cóż...

A ten jogurt był zdradliwy,
władzy, świata pragnął też.
Bo w nim była pleśń puchata
I w kolonii miała brata.

Hao krzyknął:" Własność oddaj!
To mój jogurt wszakże tak!
Sam go wczoraj zakupiłem,
By go z bratem zjadać wspak!

Hao nie kochał już Tamao
i Tamao Hao też.
Zabrał jogurt, olał Silvę 
i do brata uciekł wnet.

Zapłakany mu powiedział, 
że Tamao skradła skarb.
Bo ten jogurt wiele znaczył,
W myślach dawno sam go jadł.

Yoh na brata spojrzał krótko:
To spleśniałe przecież jest!
Wziął ten jogurt, rzucił szybko
i za oknem znalazł się.

Zamrożona pleśń jest smutna,
Zamrożony Hao też.
Bo z Tamao mu nie wyszło,
pleśni wina cała jest.

Pleśnie reishi miało.
i się z Hao dogadało.
Przyjaciółmi tak zostali,
z Królem duchów balowali!

Happy ending

"Strój bojowy"

Marco był dość nietypowy
bardzo lubił strój bojowy.
Bo gdy Hao atakował,
mocą stroju się ratował.

Dnia pewnego w pralni dużej
Horo horo spał na rurze.
Marco więc to wykorzystał
strój wykąpał i go spryskał.

Bo gdy zło pokonać trzeba
Marco strój swój przyodziewa.
Gdy on tak przed tobą stoi
człowiek się pochylić boi.

Spokoyoh ma mózg maleńki
nie wytrzyma stroju męki.
Więc się Hao ulitował,
dla szamanki coś zgotował.

Razem z bratem się wybrali
Marco strój poprzerabiali
Marco płacze, strój umiera
Jak on walczyć będzie teraz?

Strój zniszczony, świat się cieszy
i w Korei wojnie przeczy.
Bo gdy Marco nie ma stroju
Igor szuka piłki w gnoju.

"Duchów Król"

Króla duchów się nie boi,
żaden szaman co jest w zbroi.
Bo ten król to przygłup wielki,
Spokoyoh nie odda nerki.

W sanktuarium dzień dziś ważny,
bo szamana wybór straszny.
Król się musi przygotować,
w swojej masie zanurkować.

Szaman słucha, szaman czeka,
lecz Król Duchów coś z tym zwleka.
Bowiem pięćset lat koczował,
mowy swej nie przygotował.

Duchów Król się zestresował,
w masie swojej ogon schował.
Anna więc go wyciągnęła
w cztery koce owinęła.

Obowiązków król ma masę,
musi upiec dziś kiełbasę.
W sanktuarium mu wygodnie,
 trzeba kupić nowe spodnie.

Nie ma rady,
musi gadać
i koronę swą oddawać.

Król się wije gdzieś w oddali
jego władza już się wali.
Godzi się, wyrzuca mowę, jogurt leje się na głowę.
Hao wielki, nowy król.

Obalony masy dwór!

"Yoh i Hao"


Był raz sobie Yoh,
co miał mandarynek sto.
Anna także sobie była.
Mandarynek nie lubiła.

Yoh więc musiał się ukrywać,
w łóżku zbiory przechowywać.
Lecz nie jego łóżko było,
bo u brata się mieściło.

Hao zawsze brata wspierał,
ale nie chciał dziś umierać.
Anna postrach całej dzielni,
Horo boi się patelni.

Anna braci ukarała,
mandarynki im zabrała.
Hao plan już opracował,
Yoh błagania uszanował.

Mandarynki ukradł w nocy,
lecz się nie wyplątał z kocy.
Yoh mu przyszedł do pomocy,
lecz on także wpadł do kocy.

Anna szybko się zbudziła,
górę kocy zobaczyła.
Nikt nie wiedział skąd te koce,
bo je Horo tkał trzy noce.

Anna się ulitowała,
mandarynki im oddała
i ich z koców wyplątała.

Bracia bardzo się cieszyli,
jogurt pyszny dokupili.
Mandarynki powkładali
i się długo zajadali.


"Asakura Zik"


Asakura Zik tu był,
w studiu nagrań sobie żył,
Nic nie wiedział o swej roli,
Króla duchów wciąż to boli.

Ze wsi biednej on pochodził,
z królem duchów w noc wychodził,
w całej wsi był z tego znany,
że wciąż chodził nieubrany.

Gdy "Baranka" pieśń zaśpiewał,
z łaski strój swój przyodziewał,
Z brzucha dusze powyrywał,
w weekend sobie odpoczywał.

On za słowo ma dwa złote,
Miesiąc z tego żyje potem.
Króla duchów przeszedł test,
choć dziwakiem wielkim jest.

Asakura wszystko wie,
i energię z brzucha je.
Bardzo dużo jej zużywa!
Lecz w niedzielę odpoczywa.

Brzuch z energią znajdzie wszędzie,
bo ten dziwak ma gałęzie,
wnet rozpali z nich ognisko,
kres ludzkości jest już blisko.


1 komentarz:

  1. Nawet nie wiesz, jak się uśmiałam, czytając to. Po prostu geniusz XDD Dziewczyno, masz talent do pisania wierszy, nie powiem. Aż mi łzy w oczach stanęły :P Dobra, to ja lecę dalej, bo blog się sam nie ogarnie :D

    OdpowiedzUsuń